Gdy robisz zdjęcia w trybie automatycznym, aparat sam decyduje o ustawieniach. Wygodnie, ale tracisz kontrolę nad efektem: rozmyciem tła, zatrzymaniem ruchu czy ilością szumów. Żeby świadomie kształtować obraz, trzeba zrozumieć trzy parametry tworzące tak zwany trójkąt ekspozycji: przysłonę, czas naświetlania i czułość ISO. Wszystkie trzy wpływają na jasność zdjęcia, a każdy z nich dodatkowo na coś innego.
Przysłona: ilość światła i głębia ostrości
Przysłona to regulowany otwór w obiektywie. Oznacza się ją liczbą f, na przykład f/1.8, f/4 lub f/11. Im mniejsza liczba, tym większy otwór i więcej światła wpada do aparatu. Szeroko otwarta przysłona daje także małą głębię ostrości, czyli wyraźny bohater i rozmyte tło, co lubią portrecistki i portreciści. Przysłona przymknięta, na przykład f/11, powoduje większą ostrość na różnych planach, co przydaje się w krajobrazie.
Warto pamiętać, że większość obiektywów daje najlepszą ostrość nie przy skrajnych wartościach, lecz nieco przymkniętych w stosunku do maksymalnego otworu.
Czas naświetlania: zatrzymanie ruchu
Czas naświetlania, zwany też czasem migawki, określa, jak długo światło pada na matrycę. Zapisuje się go ułamkiem sekundy, na przykład 1/500 s lub 1/30 s. Krótkie czasy zatrzymują ruch: biegnące dziecko, ptaka w locie, rozpryskującą się wodę. Długie czasy pozwalają rozmyć ruch, co daje efekt „jedwabistej” wody lub smug świateł samochodów.
Przy zdjęciach z ręki czas nie powinien być zbyt długi, bo fotografia będzie poruszona. Przyjęta praktyczna reguła mówi, aby czas był w przybliżeniu nie dłuższy niż odwrotność ogniskowej, na przykład 1/100 s przy ogniskowej 100 mm. Stabilizacja obrazu w obiektywie lub aparacie pozwala czasem zejść niżej. Przy dłuższych ekspozycjach przyda się statyw.
ISO: czułość i szum
ISO określa czułość matrycy na światło. Niska wartość, na przykład 100, daje czysty obraz, ale wymaga dużo światła. Wysoka wartość pozwala fotografować w półmroku, lecz kosztem widocznego szumu, czyli ziarna na zdjęciu. Poziom akceptowalnego szumu zależy od aparatu: nowsze modele radzą sobie z wysokim ISO lepiej niż starsze.
Dobra zasada brzmi: ustaw najniższe ISO, na jakie pozwalają warunki, i podnoś je dopiero wtedy, gdy nie da się już otworzyć przysłony ani wydłużyć czasu bez utraty efektu.
Jak je łączyć
Zmiana jednego parametru wymaga kompensacji drugim, jeśli chcesz zachować tę samą jasność. Jeśli przymkniesz przysłonę, wpada mniej światła, więc musisz wydłużyć czas lub podnieść ISO. Dlatego w praktyce warto zacząć od pytania: co jest w tym zdjęciu najważniejsze?
- Rozmyte tło w portrecie: wybierz małą liczbę f, potem dobierz czas i ISO.
- Zatrzymanie ruchu: najpierw ustaw krótki czas, potem otwórz przysłonę i podnieś ISO.
- Ostry krajobraz: przymknij przysłonę, ISO ustaw nisko, użyj statywu.
Do nauki świetnie nadają się półautomatyczne tryby. W trybie preselekcji przysłony (A lub Av) ustawiasz przysłonę, a aparat dobiera czas. W trybie preselekcji czasu (S lub Tv) wybierasz czas, a aparat resztę. Dopiero gdy poczujesz się pewnie, możesz przejść na tryb ręczny.
Przydatna jest też kompensacja ekspozycji, dostępna w trybach półautomatycznych. Pozwala rozjaśnić lub przyciemnić zdjęcie względem tego, co proponuje aparat, na przykład gdy fotografujesz śnieg, który automat potrafi zrobić zbyt szary, albo kontrastową scenę pod światło. Dobrze też pamiętać o formacie RAW, który zapisuje więcej informacji o jasnych i ciemnych partiach niż JPEG i daje większą swobodę przy późniejszej obróbce, choć wymaga więcej miejsca na karcie i dodatkowej obróbki.
Na koniec warto wspomnieć o pomiarze światła. Aparat może mierzyć jasność z całego kadru, ze środka lub punktowo, co daje różne rezultaty w scenach o dużym kontraście. Jeśli bohater zdjęcia jest wyraźnie ciemniejszy lub jaśniejszy od tła, sprawdź inny tryb pomiaru albo użyj blokady ekspozycji, żeby zachować kontrolę nad tym, co ma być dobrze naświetlone.
Ćwicz i sprawdzaj histogram
Na wyświetlaczu pomocny jest histogram, wykres rozkładu jasności. Pokazuje, czy zdjęcie nie jest zbyt ciemne lub czy jasne partie nie zostały „przepalone”. To obiektywniejsze niż ocena na oko, bo jasność ekranu bywa myląca.
Wybierz jedną scenę i zrób serię zdjęć, zmieniając po kolei jeden parametr. Porównaj efekty na komputerze i zapisz wnioski. Po kilkunastu takich ćwiczeniach ustawienia staną się intuicyjne, a Ty zyskasz pewność, że to Ty, a nie automat, decydujesz o wyglądzie zdjęcia.